Chciałem sprzedać samochód, ale zamiast tego oddałem 50 000 oszustom» — historia naszego subskrybenta

Jako dziecko, jak każdy dzieciak, miałem marzenie. Lubiłem samochody i myślałem o dorastaniu, by zostać mechanikiem samochodowym. Mój tata czasami pracował na pół etatu jako sprzedawca samochodów i pamiętam, jak razem z nim godzinami leżeliśmy pod starym Fordem, aby go naprawić i sprzedać z zyskiem.

Dobrze radziłem sobie w szkole, więc rodzice namawiali mnie, bym zastanowił się, jaki zawód chciałbym wykonywać. Nie zniechęcali syna do marzeń z dzieciństwa, ale widzieli, że perspektywy dostania się na jeden z najlepszych uniwersytetów w kraju mam całkiem niezłe. I tak też się stało. Zdałem egzaminy wstępne z «doskonałym» wynikiem i spędziłem 5 lat studiując prawo. Ale wkuwanie prawa nie przeszkodziło mi marzyć o własnym samochodzie, o chwili, w której sam będę mógł na niego zarobić.

I udało się — w wieku 30 lat kupiłem swój pierwszy samochód, był to używany Ford. Być może byłem zbyt rozgrzany wspomnieniami z dzieciństwa i chwil spędzonych z ojcem. Zostałem odnoszącym sukcesy prawnikiem, ciężko pracowałem, a moje dochody odpowiednio rosły. Po pewnym czasie zdałem sobie sprawę, że nadszedł czas, aby sprzedać samochód i kupić samochód bardziej odpowiedni do mojego statusu. Jestem bardzo sentymentalną osobą i zwykłem wszystko romantyzować, więc bardzo ciężko rozstałem się z moim pierwszym samochodem. Dla mnie było to porównywalne ze sprzedażą młodości.

Zamieściłem ogłoszenie o moim Fordzie na kilku stronach internetowych. Szczegółowo opisałem wszystkie jego zalety i poprosiłem o właściciela, który również włożyłby serce w ten samochód, tak jak ja swego czasu.

Nawet pół dnia później otrzymałem telefon. W słuchawce usłyszałem miły kobiecy głos, dziewczyna przedstawiła się jako Marina i powiedziała, że jest bardzo zainteresowana moim Fordem. Ucieszyłem się, że potencjalna właścicielka będzie kobietą, ponieważ kobiety traktują samochody z troską. Z naszej rozmowy wywnioskowałem, że Marina bardzo dobrze zna się na samochodach i jest poważna. Wypytywała mnie szczegółowo o stan samochodu i o to, ilu miał właścicieli. Zapytała nawet, czy w kabinie było palone. Nie mogła być w samochodzie, w którym wnętrze pachniało tytoniem. Na koniec poprosiła mnie, abym zrobił dziś kolejne zdjęcie samochodu i wysłał je do jej osobistych wiadomości na mojej stronie VK. Ten fakt mnie ucieszył, ponieważ patrząc na jej stronę w sieciach społecznościowych mogłem ją lepiej poznać. Tego samego dnia zrobiłem kilka nowych zdjęć i wysłałem je do Mariny.

Na jej stronie wszystko było w porządku — mnóstwo zdjęć z rodziną i dziećmi. Z informacji tam zawartych zrozumiałem, że dziewczyna dużo podróżowała i prowadziła aktywny tryb życia, co oznaczało, że miała pieniądze. Godzinę później Marina zadzwoniła do mnie ponownie i powiedziała, że podjęła ostateczną decyzję — chce kupić samochód. Był jednak jeden problem: w tym momencie przebywała z rodziną za granicą i była gotowa od razu przelać mi depozyt w wysokości 30 tysięcy rubli. Byłem zarówno zachwycony, jak i trochę zakłopotany. Potrzebowałem dużo odwagi i wiedzy, aby podjąć decyzję o zakupie mojego Forda tylko patrząc na zdjęcia. A co, jeśli wybrałem odpowiedni kąt podczas robienia zdjęcia i z tyłu samochodu była ogromna rysa? A co, jeśli wydaje bardzo głośny dźwięk podczas uruchamiania? W każdym razie odłożyłem złe myśli na bok. Jest dorosła, powinna wiedzieć, co robi. To nie mój problem. Zgodziłem się i wysłałem dziewczynie dane mojej karty bankowej.

Potem zadzwoniłem do ojca i opowiedziałem mu szczegółowo, jak szybko znalazłem kupca i że wysyłają mi depozyt. Tata był oczywiście zaskoczony, ale pogratulował mi tak szybkiej transakcji. Pozostało mi tylko czekać na wpłatę. Pięć minut później otrzymałem telefon. Osoba po drugiej stronie linii przedstawiła się jako pracownik mojego banku. Powiedział, że na moje konto zostanie przelana dość duża suma pieniędzy i ze względów bezpieczeństwa powinienem podyktować pięciocyfrowy kod, który zostanie wysłany na mój telefon w ciągu kilku sekund. Kod przyszedł, kilka razy wyraźnie wypowiedziałem cyfry, po czym pracownik banku podziękował mi i pożegnaliśmy się. Minęło kolejne 10 minut i otrzymałem kolejną wiadomość SMS. Ale nie był to obiecany depozyt w wysokości 30 tysięcy rubli. Wszystkie pieniądze zostały pobrane z mojego konta osobistego. Zostałem okradziony z 50 tysięcy.

Analizując wszystko w głowie, zdałem sobie sprawę, że właśnie zostałem oszukany jak ostatni frajer na pieniądze. Wiele razy słyszałem o takich metodach oszustwa, ale nie miałem pojęcia, że to wszystko może mi się przytrafić. Jestem prawnikiem i to odnoszącym sukcesy. Powinienem być w stanie wyczuć kłamstwo i oszustwo na milę. Znając wynik z góry, wybrałem numer Mariny, ale oczywiście już wyłączyła telefon.

Cieszę się, że moja mama kazała mi kupić dwie karty bankowe w jednym czasie. Jedna z nich była kartą oszczędnościową, a drugiej używałem na co dzień. Oszuści nie zabrali mi wszystkich oszczędności, ale i tak było bardzo nieprzyjemnie. Nie wiem, czy nadam tej sprawie dalszy bieg i poszukam Mariny. A może był to znak z góry, że daleko mi do bycia tak wielkim profesjonalistą w swojej dziedzinie i nie muszę kupować samochodu, który pasuje do mojego statusu.