W Rumunii prawie potrąciłem zająca i skończyłem z pieniędzmi za wynajem samochodu» — to historia naszego subskrybenta

Rumunia słynie ze swoich zabytków, a ich zwiedzenie zajmuje dużo czasu. A ponieważ moje wakacje trwały tylko tydzień, postanowiłem wynająć samochód. W ten sposób udało nam się nie tylko poznać najpiękniejsze miejsca, ale także wygodnie poruszać się po lokalnych drogach.

Wynajem samochodów w Rumunii

W zeszłym roku wraz z żoną postanowiliśmy odwiedzić romantyczny i mistyczny kraj — Rumunię. Po przybyciu na wyznaczone miejsce wynajęliśmy samochód. Nie chciałem spędzać większości dnia w dusznych, zapakowanych autobusach, w których trzęślibyśmy się w towarzystwie innych turystów. Poza tym czułem, że opłacenie ubezpieczenia z pełnym pokryciem wszelkich wypadków będzie działało na moją korzyść. Byłem przekonany, że zrobiłem wszystko, co w mojej mocy, aby zapewnić, że nic nie zepsuje tego doświadczenia.

Nasze szczęście było bezkonkurencyjne. Wypożyczony samochód pozwolił nam odwiedzić wiele interesujących miejsc. Zobaczyliśmy na własne oczy zamek Drakuli, spacerowaliśmy ulicami Braszowa i Sybina, podziwialiśmy jezioro Lacu Roşu i inne cuda natury. Słowa nie są w stanie opisać zachwytu, jaki czuliśmy, gdy mogliśmy dotknąć historii tego tajemniczego i legendarnego kraju.

Jako zapalony kierowca, byłem najbardziej zadowolony z jakości rumuńskich dróg. Miały idealnie gładką nawierzchnię i wygodne oznaczenia. Ponadto większość odcinków dróg była praktycznie pusta, co prawdopodobnie uśpiło moją czujność. Na dzień przed końcem wakacji o mało nie potrąciłem zająca na ścieżce, który nagle wybiegł na drogę. Oczywiście nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy i nie byłem przygotowany na nagłe przeszkody, a jechałem z przyzwoitą prędkością.

Aby uniknąć zderzenia, gwałtownie skręciłem kierownicą i nacisnąłem hamulec. Samochód przekoziołkował w kierunku ogrodzenia pasa dzielącego i «zamiótł» całą lewą stronę. Gdy tylko samochód w końcu się zatrzymał, wyszliśmy z żoną na zewnątrz, aby ocenić skalę zdarzenia. Na szczęście nie uderzyliśmy w zająca, ale mogliśmy zostać poważnie ranni. Tylko jakimś cudem wyszliśmy z tego bez szwanku, chociaż uszkodziliśmy lewe drzwi, błotniki i część zderzaka wynajętego pojazdu. Ale ponieważ z góry opłaciłem pełne ubezpieczenie, nie martwiłem się tym.

Aby nie tracić czasu i natychmiast rozwiązać problem, zadzwoniłem pod numer firmy, w której wynająłem samochód. Wyjaśniłem sytuację i zapytałem o moje dalsze działania. Nie wiedziałem zbyt wiele o lokalnych przepisach, więc nie byłem pewien, czy powinienem wezwać policję drogową. Miła pani po drugiej stronie linii zapewniła mnie, że opisane uszkodzenia zostaną w pełni pokryte przez ubezpieczenie. Powiedziała, że mogę bezpiecznie kontynuować podróż i zwrócić samochód pod koniec okresu wynajmu.

Wszystkie pieniądze zostały pobrane z mojego konta

Po skontaktowaniu się z wypożyczalnią samochodów, moja żona i ja z lekkim sercem kontynuowaliśmy jazdę. Ale niecałe 15 minut później otrzymałem na telefon wiadomość z banku, że z mojego konta pobrano 54 000 rubli. Były to moje ostatnie oszczędności, nie licząc gotówki. Powiedzieć, że byłem zaskoczony — nic nie mówić. Natychmiast zatrzymałem się przy krawężniku i wszedłem na swoje konto osobiste, aby dowiedzieć się, gdzie podziały się pieniądze. Jakież było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem nazwę firmy, od której wypożyczyłem samochód.

Oczywiście byłem wściekły. Nie tylko zapłaciłem z góry za ubezpieczenie od wszelkich wypadków, ale także «podarowałem» ponad 50 tysięcy rubli. Aby dojść do sedna tej nieprzyjemnej sytuacji i nie tracić czasu, udaliśmy się prosto do biura. Tam wyjaśniono nam, że zostałem uznany za sprawcę i na tej podstawie wystawiono mandat. Zostałem uznany winnym wypadku tylko dlatego, że nie wezwałem policji na miejsce zdarzenia.

Byłem zły na tę niesprawiedliwość. W końcu pracownik powiedział mi, żebym nie wzywał policji, ponieważ składka ubezpieczeniowa wystarczyłaby na pokrycie szkód. Nie mogłem jednak udowodnić swojej racji samymi słowami. Postanowiłem więc zaryzykować i rozpocząć skandal. Złożyłem wniosek do pracowników firmy, że zostałem pozbawiony pieniędzy, zanim zobaczyli uszkodzony samochód. Nie mogli więc dokonać oceny i wystawić mi rachunku.

Po kilku minutach ciężkich dyskusji sprawy ruszyły do przodu. Zwrócili mi depozyt, który wynosił prawie połowę kwoty pobranej z mojego konta. Odmówili oddania mi reszty pieniędzy, ponieważ uważali, że to ja jestem odpowiedzialny za wypadek. Zaproponowali, że pójdą do sądu, jeśli będę chciał udowodnić, że jest inaczej. Oczywiście nie było mowy o żadnym postępowaniu sądowym. Po pierwsze, jest to dość kosztowne, a po drugie, moja żona i ja mieliśmy właśnie wracać do domu.

Opuściliśmy Rumunię zdenerwowani, czego nie mogły zniwelować nawet miłe wspomnienia. Byliśmy strasznie urażeni faktem, że wypożyczalnia samochodów po prostu czerpała zyski naszym kosztem. Pracownicy doskonale rozumieli, że zagraniczni turyści nie będą szukać sprawiedliwości, dlatego ze spokojną duszą oszukali naiwnych najemców. I ta podróż nauczyła mnie, że nie warto chodzić z nieznajomymi, nawet jeśli są przedstawicielami renomowanej organizacji.