Znajoma została ukarana grzywną za kwiatek w samochodzie

To był zwyczajny poranek. Piłem kawę i przeglądałem wiadomości na portalach społecznościowych. Sielankę przerwał telefon.

«Sveta, mam kłopoty» — słyszę w słuchawce ponury, zmartwiony głos przyjaciółki. Natychmiast wpadłam w gorączkę, najgorsze myśli natychmiast pojawiły się w mojej głowie — miała wypadek.

Sęk w tym, że moja przyjaciółka niedawno kupiła nowe BMW i w końcu zdobyła długo wyczekiwane prawo jazdy. Lenka była wniebowzięta i bardzo z siebie dumna.

Natychmiast poprosiłam przyjaciółkę, aby powiedziała mi, co się stało. Okazało się, że dostała tylko mandat. Odetchnęłam z ulgą i przygotowałam się do wysłuchania szczegółów jej spotkania z inspektorem.

Koleżanka mówiła do telefonu tak szybko, że nie byłam w stanie wyłapać sedna sprawy, ale zrozumiałam jedno — powodem były jakieś kolory. Zapytałam, jaki mandat może być z powodu bukietu kwiatów? To jakiś podstęp! Co z tego, że dali komuś piękny bukiet, o co tyle hałasu. Ale Lenka, ku mojemu wielkiemu zaskoczeniu, odpowiedziała, że nikt jej nic nie dał. Jej odpowiedź kompletnie mnie zdezorientowała.

Po wielu pytaniach w końcu zrozumiałem, co się stało. W skrócie, moja przyjaciółka nie jest zachwycona zapachem odświeżaczy samochodowych. Nic dziwnego, ponieważ Lenka jest osobą kreatywną, florystką i uwielbia zapach świeżych kwiatów, więc zamiast typowych odświeżaczy powietrza postanowiła wykazać się kreatywnością i powiesić wzdłuż przedniej szyby szydełkowane mini doniczki z kaktusami i sukulentami. Jej zdaniem takie doniczki wyglądają bardzo stylowo i odświeżają powietrze lepiej niż zapachy typu «truskawki ze śmietaną» czy «świeża limonka».

Niestety, inspektor nie był osobą kreatywną, więc nie docenił wysiłków dziewczyny. Za nietypowy wystrój salonu wypisał mandat, powołując się na paragraf 7.3 w załączniku do aktualnych Przepisów Ruchu Drogowego — sekcja Wykaz usterek i warunków, w których eksploatacja pojazdów jest zabroniona. Nawet nie wiedziałam, że jest zakaz montowania dodatkowych elementów w samochodzie.

Ale teraz moja przyjaciółka na długo zapamięta, że kwiatami można było pachnieć tylko we wnętrzu, żeby nie ograniczać widoczności kierowcy. Teraz Lenka jeździ z doniczkami sukulentów na tylnym siedzeniu. Inspektorzy nie wlepiają jej już mandatów, ale pasażerowie koleżanki muszą uważnie oceniać wolne miejsca w samochodzie, bo inaczej mogą skończyć na kaktusie.